Radeba

Świat okiem kibica

The World Seen With  A Football Fan's Eye

Ha Noi

05.11.2017 V.LEAGUE 1 2017
FC Ha Noi - FC Ho Chi Minh City 4:0

Jedna wielka przygoda, ale dla właśnie takich przygód warto jest odwiedzać piłkarskie stadiony inne niż Old Trafford, Camp Nou czy Allianz Arena.
Najpierw się okazało, że nie na ten stadion przyjechaliśmy. Brak światła jupiterów po zmroku nie wróżył nic dobrego i wkrótce okazało się, że musimy wracać do centrum Hanoi. Ruch uliczny w stolicy Wietnamu jest tego rodzaju, że oznaczało to niechybnie konieczność poświęcenia pierwszej połowy, ale nadzieja na zobaczenie choćby kawałka meczu w dalszym ciągu się tliła.
Pod jedna z bram obiektu właściwego brylował mężczyzna w wieku średnim oraz hełmie korkowym na głowie. Był wyraźnie pobudzony, odbywał szereg symultanicznych konwersacji o treści nam nieznanej (po wietnamsku) igeneralnie sprawiał wrażenie człowieka, od którego zależy wejście na stadion. Wrażenie pozostało jeno wrażeniem, bo po dobrym kwadransie przyszedł jegomość w wieku średnim bez hełmu korkowego, ale za to z pękiem kluczy, po czym jednym z nich otworzył wielką kłódkę do bramy. Uradowana tłuszcza (w międzyczasie zebrała się w okolicach bramy całkiem niemała grupka podobnych do nas sępów) weszła na stadion, żeby po chwili uslyszeć gwizdek kończący pierwszą odsłonę spotkania. Było więc trochę czasu, żeby się rozejrzeć po obiekcie oraz nasiąknąć atmosferą meczu pomiędzy było nie było krajowymi gigantami: FC Hanoi kontra FC Ho Chi Minh City. Okazało się, że bramki jak dotąd nie padły, czyli soli widowiska futbolowego udało się mimo wiadomych perturbacji nie przegapić. Rzeczona sól dostarczona została po przerwie, i to aż cztery razy. Mecz wbrew oczekiwanom (moim) stał na całkiem przyzwoitym poziomie i na żadną nudę, jak chociażby na meczu w Katarze zaledwie kilka dni wcześniej, nie było miejsca. Głównie nieletnia młodzież dopingowała drużynę miejscowych wyjątkowo dynamicznie, a każda zdobyta bramka była fetowana przebieżką z flagą klubową w wykonaniu pryszczatego fana FC Hanoi w okularach. W końcu rozbrzmiał gwizdek ostatni i można było udać się do centrum stolicy w celu zakosztowania specjałów skądinąd pysznej miejscowej kuchni oraz napicia się piwa, które w Socjalistycznej Republice Wietnamu wśród napojów wyskokowych dzierży zdecydowanie palmę pierwszeństwa.