Radeba

Świat okiem kibica

The World Seen With  A Football Fan's Eye

HSV Hamburg

27.11.2012 1.BUNDESLIGA 2012/2013
HSV Hamburg - Schalke 04 3:1


W zgodnej opinii wielu oberwatorów meczu - najlepszy w tym sezonie występ gospodarzy. Rzeczywiście, przed meczem mało kto dawał szansę HSV na zwycęstwo nad Schalke - drużyną ponownie pretendującą do czołowych lokat w bundeslidze, premiowanych występami w Lidze Mistrzów. Huntelaar i spółka przyjechali po pewne trzy punkty i wsumie nie zagrali źle, a i tak przegrali - potwierdza się, że futbol jest piękny i dlatego tak wielu ludzi go kocha na całym świecie. Niby wszystko przed meczem jest jasne, karty rozdane, a i tak ktoś od stołu odchodzi rozczarowany, czasem z poczuciem niesprawiedliwości, czy nawet oszustwa.
Spotkanie rozpoczęło się od zaskakującej ciszy na trybunach, zaskakującej podwójnie: zarówno sektor kibiców gospodarzy, jak i gości zachowywał się tak, jakby meczu nie było. Trwało to dokładnie 12 minut i 12 sekund. Dwie "dwunastki" to symbol daty: 12-go grudnia br. ma się we Frankfurcie odbyć spotkanie 36-ciu profesjonalnych klubów bundesligi, które, zdaniem wielu sympatyków piłki nożnej, w zasadniczy i negatywny sposób wpłynie na "kibicowskie swobody w Niemczech". Nie wyjaśniono mi dokładnie o co chodzi, ale faktem jest to, że do protestu włączyła się solidarnie większość niemieckich fanklubów.
Przedmeczowej pikanterii dodał fakt nieobecności w składzie zdecydowanie największej gwiazdy zespołu - Rafaela van der Vaarta, który we wcześniejszej kolejce nabawił się kontuzji. Holender obserwował swoich kolegów z loży na stadionie, którą wykupił na ten sezon za jedyne 100 tysięcy Euro. Wieść gminna niesie, że ma liczną rodzinę oraz rzesze znajomych, z których wszyscy (popatrz pan, jaki przypadek!) interesują się piłką kopaną. HSV zagrał bardzo poprawnie w obronie, którą dyrygował kapitan Westermann. Z przodu brylował 22-letni Maximilian Beister, który po zdobyciu bramki na 1:0 o mało co nie odleciał - w sensie dosłownym i przenośnym. Również z przodu pałętał się znany z polskiej "Ekstraklasy" Artjoms Rudnevs. Zdobył nawet bramkę na 2:0, ale moim zdaniem bundesliga to dla niego za duży numer i prywatnie przewiduję, że niebawem z niej zniknie. Kapitalny występ w bramce zaliczył Rene Adler. Nie dość, że o mały włos nie obronił karnego (skapitulował dopiero po dobitce Huntelaara), to zwłaszcza w końcówce meczu popisał się genialnymi wprost interwencjami. Nie uszło to uwadze tłumów, które ochoczo skandowały jego nazwisko.W przerwie meczu powiało wiatrem historii - do wszystkich zgromadzonych na stadionie pomachał osobiście Horst Hrubesch - legendarny napastnik HSV oraz reprezentacji (wtedy jeszcze) RFN-u, posiadacz wyjątkowej buzi, której nie powstydziłby się nawet bohater filmu z Elm Street w tytule. Hamburger SV kończy w tym roku 125 lat. Na wielkie zaszczyty w bieżącym sezonie nie ma co liczyć, ale życzę temu klubowi jak najlepiej, chociażby przez wzgląd na całkiem niemałą grupę Polaków, którzy tu, często z dużym powodzeniem, występowali: Okoński, Furtok, Matysik, Cyroń, Saganowski, Wojtala, Dembiński. Dwóch pierwszych wspominają tu do dziś najcieplej.