Radeba

Świat okiem kibica

The World Seen With  A Football Fan's Eye

Kaiserslautern

23.11.2013 2. BUNDESLIGA 2013/2014
Kaiserslautern - Union Berlin 3:0

In order to see the Red Devils in action, one needs to get to Betzenberg hill first however the efort pays off: the Fritz Walter stadium is a pretty modern venue and somehow creates a feeling of utmost impatience, in a positive sense, to make the kick off finally happen. 
Na trybunach czuć napięcie związane z oczekiwaniem powrotu do najwyższej klasy rozgrywkowej Niemiec. Niby 2. Bundesliga to też nie byle co, ale Kaiserslautern ma aspiracje wynikąjace z długoletniej i bogatej historii klubu.
W składzie gospodarzy nie pojawił się Ariel Borysiuk, który jak się okazuje został odesłany do drużyny rezerw występującej w lidze regionalnej. Prawdopodobnie oznacza to dla Polaka konieczność znalezienia sobie nowego klubu, bo o powrót na boiska 2. Bundesligi będzie ciężko.
Goście nie mieli w meczu do powiedzenia praktycznie nic, choć znajdowali się przecież w górnej części ligowej tabeli. Pierwsze skrzypce grały Diably, które zupełnie nie przejęły się bezramkowym stanem do przerwy. Konsekwencja w grze musiała przynieść owoce, a wszystkie trzy bramki zostały zdobyte po wzorowo przeprowadzonych akcjach, w których nie było ani krzty przypadku.
Moim prywatnym odkryciem meczu został strzelec trzeciej bramki, Enis Alushi. Pochodzący z Kosowa pomocnik wniósł do wydawało się już wcześniej dobrze poukładanej drużyny element decydujący - kreatywność. Po pierwszej wymianie piłek partnerzy zaczęli szukać go na boisku, a wspomniana bramka była godnym zwieńczeniem postawy zawodnika. Ciekawe, czy zacznie dostawać od szkoleniowca Kaiserslautern szansę na bardziej regularne występy.
W przerwie meczu publiczność wybuchem radości przyjęła wiadomość o prowadzeniu Ingolstadt na boisku odwiecznego rywala - FC Koeln. Drużyna Peszki i Matuszczyka (Matushyka?) ostatecznie przegrała, czym dodatkowo wprawiła kibiców Kaiserslautern w wyborny nastrój.
Po krótkim spacerze w centrum udaliśmy się w kierunku drugiej z atrakcji tego dnia - hotelu "Alcatraz", przerobionego z dawnego budynku więziennego ze wszystkimi tego konsekwencjami: w naszej celi znajdowały się pietrowo ustawione prycze, metalowa szafka, krzesło i stolik oraz (uwaga) nie odgrodzona niczym część sanitarna. Zero prysznica, zero telewizora.Nastepnęgo ranka ucieszeni, że to tylko "tak na próbę", udaliśmy się w droge do Karlsruhe, żeby zobaczyć kolejny mecz w 2. Bundeslidze.