Radeba

Świat okiem kibica

The World Seen With  A Football Fan's Eye

PAOK Saloniki

30.07.2015 LIGA EUROPY 2015/2016
PAOK Saloniki - Spartak Trnava 1:0

Kasjerka na wieść, że jesteśmy z Polski (obcokrajowcy muszą pokazać przy zakupie biletu dowód tożsamości) bardzo się ucieszyła – jesienią rozpocznie semestr nauki na wydziale pedagogiki Uniwersytetu Łódzkiego. Świat jest mały… 
Przed meczem odwiedziliśmy oficjalny sklep z pamiątkami klubowymi, gdzie zaskoczył nas stosunkowo niewielki wybór koszulek w porównaniu z obfitością wzorów noszonych przez kibiców – swoją drogą, ciekawe gdzie kibice PAOKu zaopatrują się w takim razie w stroje klubowe.
Właściciel jednej z budek z przekąskami i napojami był wprost wniebowzięty, gdy poprosiłem o Alfę (greckie piwo), bo był pewien, że zażądam Heinekena albo Amstela. Na godzinę przed rozpoczęciem meczu pod stadionem kręciło się już dużo kibiców, ubranych głównie na czarno, co z początku sprawiało wrażenie gotycko-pokutne. Zaopatrzeni w bilety na trybunę główną (po 20 Euro za sztukę) wkrótce zasiedliśmy na swoich miejscach, otoczeni chmurą dymu papierosowego – w Grecji nie palą tylko noworodki.
Mecz nie mógł się rozpacząć z większym przytupem: już w drugiej minucie z boiska został wyrzucony obrońca gospodarzy, za umyślny faul wychodzącego na tzw. czystą pozycję zawodnika Spartaka. Kibice protestowali raczej proforma, przewinienie było oczywiste, decyzja arbitra bezsporna. Odtąd drużyna PAOKu miała poprzeczkę zawieszoną wyżej: nawet będąc zdecydowanym faworytem pojedynku, niezmiernie trudno wygrać jest w 10-ciu zwłaszcza, gdy przeciwnik jest całkiem nieźle zorganizowany, a do tego mimo wieczorowej pory (mecz rozpoczął się o 20:00) panuje ponad 30-stopniowa temperatura.
Słowacy zaprezentowali się naprawdę przyzwoicie. Brylował zwłaszcza kapitan drużyny, 25-letni Eric Szabo – nominalnie środkowy pomocnik, a w praktyce niezwykle wszechstronny gracz łączący z powodzeniem zadania playmakera z defensywnymi, a kilka rajdów po skrzydle też mu się udało przeprowadzić. Będę zaskoczony, jeśli nie zauważy go żaden ze skautów ktorejś z silniejszych lig w Europie – chyba że chłopak czuje się w Trnavie dobrze i nigdzie się w związku z tym nie wybiera.
Presja publiczności nie słabła i trzeba obiektywnie przyznać, że szpica PAOKu, a konkretnie oznaczony numerem 9-tym Lucas, dwoiła się i troiła, żeby komplet punktów został w Salonikach. Trud został w końcu nagrodzony, Pani Fortuna bywa często w takich sutuacjach łaskawa. Słowaków bramka zabolała bardzo, bo sami byli bliscy zdobycia prowadzenia, a na porażkę kompletnie nie zasłużyli. Publiczność, zepsuta wynikiem meczu poprzedniej rundy (chorwacki Lokomotiv Zagrzeb został rozjechany 6:0) musiała się pogodzić ze skromniejszym rozmiarowo zwycięstwem, ale i ono zostało przyjęte z zadowoleniem. Po końcowym gwizdku stadion Toubma zaczął z wolna pustoszeć w sposob arcypokojowy, wprawiając w skrupulatnie skrywany zachwyt zgromadzone pod obiektem oddziały prewencyjne policji.