Radeba

Świat okiem kibica

The World Seen With  A Football Fan's Eye

Partizan Belgrad

17.09.2016 SUPER LIGA 2016/2017
Partizan Belgrad - Crvena Zvezda Belgrad 1:0

Jak przystalo na derby duzego miasta, na trybunach kipialo od nienawisci do druzyny przeciwnej. Gospodarzem byl Partizan, a wiec dominacja kolorystyki bialo-czarnej na stadionie byla ewidentna. "Grabarze" (pseudonim kibicow Partizana) co chwila odpalali race i swiece dymne, a nawet zaslonili logo Crvenej Zvezdy na tablicy elektronicznej. Mozna? Pewnie, ze mozna...
Termin rozegrania meczu zostal ostatecznie ustalony zaledwie kilka dni wczesniej, dokladny czas rozpoczecia zeglowal miedzy 15:00, 18:00 a 19:30, az zatrzymal sie na opcji srodkowej. Ilosc sil policyjnych w miescie zwiastowala duze prawdopodobienstwo kibicowskiej dogrywki po meczu, napiecie bylo wyczuwalne nawet dla mniej wytrawnych fanow futbolu. Tym bardziej zaskoczyl nas taksowkarz, ktory okazal sie nie do konca zorientowany w temacie, bo usilowal nas zawiezc na stadion Crvenej. Na szczescie Sasa, nasz serbski przewodnik, blyskawicznie wykryl i skorygowal nieprawidlowy kurs.
Poziom sportowy widowiska mogl rozczarowac. Slynacy z niezlego wyszkolenia technicznego pilkarze bylej Jugoslawii tym razem postawili na sile i wytrzymalosc. Obecnosc kilku czarnoskorych zawodnikow niczego nowego w tej kwestii nie wniosla, a walka byla wyrownana. Obie druzyny zaprezentowaly poprawna taktyke obronna, zwlaszcza w dziedzinie skracania i zawezania pola gry i obie rownie solidarnie wykazaly sie brakiem kreatywnosci w poczynaniach ofensywnych.
W drugiej polowie kibice przyjezdni postanowili urozmaicic widowisko za pomoca podpalenia kilku krzeselek w sektorze, ktory zajmowali. Wzniecil sie regularny pozar, prawie natychmiast pojawil sie w poblizu trybuny bojowy woz strazacki,  a nastepnie...nie zostala podjeta zadna akcja gasnicza. Gdy opuszczalismy stadion, krzeselka dalej sobie plonely. Komentarz kolegi: "widocznie nie chca gasic przy swiadkach".
Zanosilo sie na zupelnie sprawiedliwy w tych okolicznosciach remis, kiedy kontra wyprowadzona w ostatnich minutach spotkania przyniosla gospodarzom wymarzone zwyciestwo. Dodatkowy smaczek: Partizanowi udalo sie pokonac nie tylko odwiecznego wroga, ale takze aktualnego lidera tabeli ligowej...
Po meczu zlapanie taksowki graniczylo z cudem, ale dzieki sprytnemu manewrowi jednego z kolegow (zaczal polowanie rownolegle na przeciwnej stronie ulicy) dostalismy sie w koncu do centrum miasta.
Po krotkiej biesadzie w jednym z restauracyjnych ogrodkow udalismy sie do hotelu. Bialo-czarna czesc Belgradu na pewno bawila sie tej nocy o wiele dluzej od nas.