Radeba

Świat okiem kibica

The World Seen With  A Football Fan's Eye

Queens Park Rangers

19.08.2017 CHAMPIONSHIP 2017/2018
Queens Park Rangers - Hull City 2:1

Przyznaję się wprost i bez bicia – mecz nie był pierwszą opcją wyboru. Zdecydowanym szlagierem weekendu był pojedynek Tottenhamu i Chelsea, czyli wicemistrza i mistrza Premier League z ubiegłego sezonu. Zdobycie biletów okazało się poza naszym zasięgiem, mimo że mecz odbywał się na Wembley - z powodu modernizacji White Hart Lane, Koguty będą rozgrywały spotkania „u siebie”właśnie na tym obiekcie.
Opcji rezerwowych było kilka, z których mecz na Loftus Road wydawal się najatrakcyjniejszy. QPR to kawał historii agielskiej piłki i mimo że od kilku lat nie występuje w najwyższej klasie rozgrywkowej Anglii, to nadal przyciąga uwagę kibiców. Poza tym była szansa na obejrzenie „polskiego” pojedynku: w londyńskim zespole wystepują Paweł Wszołek i Ariel Borysiuk, a w barwach tygrysich drugi sezon gra Kamil Grosicki. Ten ostani zaprezentował się słabo, by nie powiedzieć fatalnie: potykał się o własne nogi, gubił piłkę, a przy wykonywaniu rzutu wolnego przewrócił się. Ociężaly, niemrawy, wyglądał jak ktoś tylko podobny do dynamicznego skrzydłowego reprezentacji Polski. Po stronie gospodarzy Borysiuk przesiedział na ławce rezerwowych cały mecz (w ogóle ze statystyk wynika, że gra niewiele), a Wszołek wszedł na boisko w 63. minucie i w naszej ocenie spisał się co najmniej przyzwoicie – rozsądnie gospodarowal piłką na prawym skrzydle i wziął udział w akcji inicjującej bramkę na 1:1.
Trener londyńczyków wykazał się nie lada intuicją – dwóch z trzech wprowadzonych po przerwie graczy zdobyło bramki, odwracając losy pojedynku. Zwycięski gol padł w doliczonym czasie gry, a Rangersi zwyczajnie na niego zasłużyli – goście spędzili drugą połowę głównie na grze na czas i nieudolnych próbach wyjścia z własnej połowy.
Następnego ranka wyczytałem w The Sun, że Hull City pozostaje bez wyjazdowego zwycięstwa już ponad rok. W tym kontekście spadek z Premier Ligue zupełnie nie dziwi, a nadzieje Grosickiego na pozostanie w elicie angielskiej pilki ligowej za pomocą transferu są bezpodstawne, chyba że mieliśmy pecha, trafiając na wyjątkowo słaby dzień zawodnika. Oby kolejne mecze eliminacyjne do MS w Rosji dały Grosickiemu szanse na powrót do formy, ktorą zachwycał polskich kibiców w dotychczasowych meczach reprezentacji.
Po meczu udaliśmy się metrem do Tower of London i przeszliśmy nad brzegiem Tamizy kilka kilometrów, by zjeść tradycyjne „fish and chips” nieopodal London Eye. Popołudniowy spacer po Londynie przy słonecznej pogodzie ma swoje niezprzeczalne uroki.