Radeba

Świat okiem kibica

The World Seen With  A Football Fan's Eye

Schalke 04 Gelsenkirchen

26.10.2013 1.BUNDESLIGA 2013/2014
Schalke 04 - Borussia Dortmund 1:3

Derby Zagłębia Ruhry, zwane przez tutejszych Revierderby, wzbudzają emocje szczególne, o czym mogliśmy przekonać się przed stadionem, rozmawiając w grupie paru osób po polsku. Rozdrażniło to jednego z fanów Schalke 04 stojących nieopodal (był ewidentnie podkręcony kilkoma piwami, zapewne marki Veltins), doszło do wymiany nieuprzejmości i od rozwiązań siłowych było o krok. Pomogła znajomośc niemieckiego i pokojowe nastawienie kolegów agresora, którzy kazali mu nas po pierwsze przeprosić, a po drugie przynieśc piwo w sześciopaku, żeby starczyło dla wszystkich zainteresowanych. Mnie, w ramach dodatkowego zadośćuczynienia, wręczono szalik Schalke 04. Traktuję ten incydent w kategoriach symbolicznych: relacje polsko-niemieckie nigdy nie były łatwe, ale od przełomu ustrojowego, czyli od ponad dwudziestu lat, żyjemy sobie w zgodzie.
Ponieważ mieliśmy bilety w sektorze dortmundzkim, służby porządkowe poradziły mi, żebym czym prędzej schował prezent, co też niezwłocznie uczyniłem, żeby nie narażać się na wymówki kibiców BVB. Tym bardziej, że żółto-czarni ultrasi wyglądali na na zdeterminowanych w swoich poczynaniach: najpierw za pomocą młotków usunęli przezroczyste przegrody oddzielające ich od kibiców mniej radykalnych (czyli np. nieposiadających masek na twarzach) - albo było za duszno, albo majsterkowicze po prostu nie uznają sztucznych podziałów. Następnie odpalili środki pirotechniczne, dzięki czemu sektor na kilka dobrych minut był spowity w żółtej mgle. Gdy wybuchło kilka petard, a na boisko wrzucono race, sędzia zdecydował nie rozpoczynać spotkania, mimo że drużyny czekały już na pierwszy gwizdek na swoich połowach. W pobliże sektora kibiców gości podbiegł kapitan BVB Weidenfeller, ale gdy w jego stronę pofrunęła raca, zanosiło się na grubszy skandal, czyli odwołanie zawodów. Na szczęście po kolejnych kilku minutach sytuacja uspokoiła się na tyle, żeby gwizdek sędziego Kirchera na Veltins Arena mógł w końcu zabrzmieć.
W drużynie gospodarzy zabrakło Huntelaara i Farfana, co w poczynaniach ofensywnych Schalke było aż nadto widoczne. Borussia postawiła twarde warunki i w 14. minucie udokumentowała przewagę pierwszą bramką - Aubameyang dostał piłkę "na tacy". Kwadrans później Schalke stanęło przed szansą odwrócenia losów meczu: po faulu Hummelsa na szarżującym Fuchsie sędzia podyktował rzut karny. Do piłki podszedł Prince Boateng, ale jego strzał nie zmusił Weidenfellera do kapitulacji, a w konsekwencji podciął gospodarzom skrzydła - do końca pierwszej połowy rządziła na boisku Borussia. Gdy pięć minut po przerwie na 2:0 podwyższył Sahin, wydawało się, że jest po meczu, ale nic z tych rzeczy: stadion odżył, gdy tuż po wejściu na boisko młokos Meyer zdobył bramkę kontaktową. Tym razem zareagował Juergen Klopp: Aubameyanga zastąpił Błaszczykowski i prawie natychmiast zdobył bramkę - jak się okazało, ustalając wynik meczu.
Głównymi konstruktorami sukcesu Borussii okazali się Mkhitaryan, Sahin i Hummels - pogłoski o zainteresowaniu Barcelony tym ostatnim wydają się jak najbardziej zasadne, bo zawodnik pokazał w Revierderby klasę światową. Lewandowski tym razem nie błysnął, a Błaszczykowski, mimo strzelenia bramki i rozegrania w sumie dobrego meczu, na pewno nie może być zadowolony z roli superrezerwowego. Trzeba jednak obiektywnie stwierdzić, że rywalizacja w linii pomocy mimo nieobecności Gundogana trwa i kapitan reprezentacji Polski nie stoi przegranej pozycji.
Po meczu nad stadionem przez dłuższy czas roznosił się warkot silnika policyjnego helikoptera, a siły porządkowe z dużą starannością pilnowały, aby nie dochodziło do nieplanowanej dogrywki, tym razem w sportach walki.