Radeba

Świat okiem kibica

The World Seen With  A Football Fan's Eye

Villarreal

12.02.2016 PRIMERA DIVISION 2016/2017
Villareal - Malaga 1:1

Mniej więcej dwa kilometry po wjeździe do Villarreal pojawiły się pierwsze patrole policji – nieuchronny znak, że Estadio de la Ceramica już niedaleko. Wkrótce potem minąłem stadion z lewej strony i podążyłem ulicą, która zaprowadziła mnie prosto na parking - bezpłatny – co w okolicach stadionów jest zjawiskiem dość nietypowym.
Przestrzeń wokół obiektu osobliwa: gęsta zabudowa kamienic oraz budynków, których przeznaczenie użytkowe trudno na pierwszy rzut oka odgadnąć. Punkty sprzedaży detalicznej mają charakter uniwersalny: można tam bez problemu nabyć zarówno koszulkę miejscowych w rozmiarze XS, odgrzewaną w tosterze kanapkę z nadzieniem wybranym osobiście, szalik klubowy, jak i kieliszek wina (podobno) białego, o konsystencji zawiesiny z laboratorium medycznego. Wiem o czym piszę, bo spróbowałem, a do tego przeżyłem.
W sklepie z pamiątkami pod koroną stadionu dużo ludzi, ale zdecydowana większośń to oglądacze. Wszędzie dominuje kolor żółty, można odnieść wrażenie, że trafiło się właśnie na Dzień Kanarka, choć bezpośrednich skojarzeń z kontrolerami biletów na komunikację publiczną nie ma.
W drodze do wejścia na swój sektor zdążyłem jeszcze minąć wóz strażacki, służący pewnie do schładzania nadmiernych emocji po meczu.
Takowych po starciu z Malagą nie było. Remis 1:1 wydaje się być rozstrzygnięciem sprawiedliwym: goście wykonali plan minimum na terenie dość wymagającym (drużyna Villarreal plasowała się przed meczem tuż za plecami ścisłej czołówki Primera Division), gospodarze na komplet punktów zwyczajnie nie zasłużyli, a wyrównującą bramkę zdobyli z problematycznego karnego – wyglądało na to, że sędzia uległ presji otoczenia.
Z innych spostrzeżeń warto odnotować to, że towarzystwo schodziło się na mój sektor dosłownie całą pierwszą połowę. Nie bardzo rozumiem motywy takiej postawy, ale to w końcu nie moja sprawa – wszyscy mamy okazję, żeby pięknie się od siebie różnić.