Radeba

Świat okiem kibica

The World Seen With  A Football Fan's Eye

Falkirk

23.10.2017 CHAMPIONSHIP 2017/2018
Falkirk - Livingston 0:2

Do Falkirk z dworca Waverley w Edynburgu jedzie się 40 minut. Na stadion miejski jest około dwóch i pół kilometra – niby można się przespacerować, ale frajda średnia, więc złapaliśmy taksówkę, o którą wcale nie było łatwo. Kierowca był wniebowzięty, że obcokrajowiec kojarzy takie nazwiska jak Joe Jordan, Alan Hansen, Kenny Dalglish, Graeme Souness czy Ally Mc Coist. Myślałem przez chwilę, że zaproponuje kurs gratis, ale 5 funtów jednak przyjął. 
Za chwilę byliśmy już na stadionie i rozpoczęła się mała pielgrzymka: bilety zakupione przez internet mieliśmy odebrać w recepcji obiektu. Tam powiedziano nam, że w sklepie, a w sklepie – że w recepcji. Ostatecznie zmusiłem panienkę za ladą sklepu z klubowymi pamiątkami, żeby uprzejmie wydrukowała obydwie sztuki, była wyraźnie obrażona.
Stadion miejski w Falkirk wygląda z zewnątrz dość imponująco, ale po wejściu na trybunę główną czar pryska: na przeciwko tejże jest puste pole, a jedna z trybun za bramką świeci kompletną pustką – na normalnych obiektach jest to miesjce przeznaczone dla sympatyków drużyny gości.
Zainteresowanie spotkaniem z Livingston umiarkowane, na trybunie głównej mogliśmy w wolnych miejscach przebierać jak w ulęgałkach. Wkrótce mogliśmy się też przekonać, że poziom sportowy miejscowych bardziej przystaje do trzeciego poziomu rozgrywkowego, do którego zapewne w przyszłym sezonie zawitają. Goście nie musieli prezentować jakiejś szczególnej wirtuozerii, żeby zdobyć komplet punktów. Najpierw wykorzystali juniorski błąd obrońcy i bramkarza, a wynik podwyższyli strzałem z rzutu wolnego tuż zza szesnastki. 
Obok nas siedział około czterdziestoletni jegomość, który z podziwu godną pilnością zapisywał swój zeszyt uwagami, numerami oraz tajemniczymi strzałkami. Zagadnięty przyznał się, że jest analitykiem Dundee United i rozpracowuje drużynę Livingston, z którą jego zespół zmierzy się niebawem.
Po meczu polowanie na taxi i powrót pociągiem do stolicy Szkocji. Uroki edynburskiej starówki w pełni zrekompensowały nam deficyt doznań kibicowskich.