Radeba

Świat okiem kibica

The World Seen With  A Football Fan's Eye

Lausanne Sport

26.08.2017 AXPO SUPER LEAGUE 2017/2018
Lausanne Sport - Grasshoppers Zurych 1:1

Wizyta we francuskojęzycznej części Szwajcarii to przeżycie samo w sobie – niby ten sam kraj, a wrażenie pobytu „za granicą” jest nieuchronne. Tutejsza ludność wydaje się prowadzić inny styl życia, bardziej „na luzie” i w wolniejszym tempie, oczywiście w porównaniu do niemieckojęzycznej części konferederacji. W konkurencji drużyn reprezentujących dwa duże ośrodki miejskie regionu, czyli Lozannę i Genewę, gorą w tym sezonie jest w pewnym sensie ta pierwsza, bo występuje w najwyższej klasie rozgrywkowej, a Servette w drugiej lidze z angielska zwanej Challenge League.
Stadion Olimpijski oddalony jest od starego miasta o mniej więcej kilometr i sprawia wrażenie obiektu mocno wysłużonego. Rozbawiły nas oznaczenia surowo zabraniające odbijania piłki rakietą tenisową od ściany stadionu – oczami duszy można sobie wyobrazić te rzesze amatorów tenisa uprzykrzających życie kibicom piłkarskim. Jak na Szwajcarię cenz biletów były znośne: 27 franków za normalny, 7 za młodzieżowy, na trybunę centralną. Tłumów nie było, bo po pierwsze sierpniowa pogoda z pewnościa stwarzała okazję do weekendowego wypadu poza miasto, a poza tym pojedynek między ostatnią a przedostatnią drużyną w tabeli ligowej nie gwarantował wysokiego poziomu sportowego widowiska.
Istotnie, mniej zaprawieni w bojach kibice mogli zostać uśpieni tempem spotkania w pierwszym kwadransie. W zasadzie jedyną rozrywką w tym czasie było przysłuchiwanie się monotonnym, zdartym jak płyta winylowa, kibicowskim przyśpiewkom przyjezdnych, którzy stawili się w Lozannie dość licznie. I kiedy bukmacherzy zawiesili już pewnie zakłady opiewające na 0:0, po całkiem składnej kontrze zakończonej strzałem pod poprzeczkę, gospodarze wyszli na prowadzenie. Dopiero teraz okazało się, że Lozanna też ma kibiców – szalikowców, którzy do tej pory byli na stadionie jakby incognito. Obydwie drużyny zaczęły poruszać się po murawie o wiele żwawiej, bo jedna poczuła krew, a drugą zmusiła do tego urażona ambicja – nikt nie lubi przegrywać z ligowym outsiderem.
I jak to zwykle bywa w takiej sytuacji, po przerwie na boisku dominowali goście, podczas gdy miejscowi ograniczyli swoją działalność sportową do uprzykrzania przeciwnikom życia. Misja Koników Polnych się powiodła, rzut karny został w końcu wymęczony, a następnie wykorzystany.
Podział punktów w takim meczu do de facto porażka obydwu drużyn. Szansa na zdobycie punktów w potyczkach z zespołami z górnej części tabeli będzie zdecydowanie mniejsza. Niewykluczone, że w przyszłym sezonie Lozanna i Genewa ponownie zamienią się ligami.