Radeba

Świat okiem kibica

The World Seen With  A Football Fan's Eye

Nancy

19.11.2016 LIGUE 1 2016/2017
Nancy - Dijon 1:0

Nabycie biletów przez internet okazało się trudniejsze, niż dotychczas. Przy wpisywaniu danych kupującego można było podać dowolny kraj zamieszkania, pod warunkiem, że jest to Francja. Proces zakupowy utknął w martwym punkcie, więc rad nie rad musiałem zadzwonić do bileterii, pod podany na stronie numer telefonu. Pani poslugiwała się dwoma językami: francuskim (którym z kolei ja nie władam) oraz migowym, który ze względów oczywistych okazał się bezskuteczny. Zawezwałem na pomoc kolegę znającego francuski, który już po półgodzinnej rozmowie zdołał mnie zarejestrować w klubowym systemie oraz opłacić kartą bilety - w razie czego, to się nazywa sprzedaż internetowa, no bo w końcu numer bileterii zdobyłem dzięki internetowi. To nie koniec przygód. Zgodnie z instrukcją Pani bileterki mieliśmy się stawić po wejściówki w kasie na stadionie przed rozpoczęciem meczu. To, co otrzymaliśmy w zaklejonej kopercie okazało się kartami kibica – żeby dowiedzieć się, jakie miejsca i w którym sektorze wylosowaliśmy, należało: a) zasięgnąć języka (pierwszy zagadnięty porządkowy nie miał okularów, drugi miał dobry wzrok, ale też mówił tylko po francusku), a następnie b) udać się do punktu ustalania miejsc. Mniej więcej dwudziestoletni chłopak z rozbrająjacą szczerością przyznał, że czytnik kart jest bardzo wrażliwy na niskie temperatury, więc kilka pierwszych prób skończyło się na niczym. W końcu zapisaliśmy sobie numery miejsc na karteluszce, po czym…stanęliśmy w kolejce do naładowania karty pieniędzmi, bo inaczej frytek ani coli się nie kupi. Można wyobrazić sobie nasze szczęście, gdy już zasiedliśmy na wskazanych przez system miejscach…żeby stwierdzić, że widok na boisko jest taki sobie dzięki barierce oddzielającej od siebie sektory. Korzystając z umiarkowanego zainteresowania meczem przesiedliśmy się wkrótce na inne miejsca, zapewniające całkiem komfortowe warunki oglądania widowiska.
Stało ono na miernym poziomie i mimo niezbyt regularnego oglądania rodzimej Ekstraklasy sądzimy, że zarówno z drużyną Nancy jak i Dijon poradziłby sobie Met-Bruk tudzież Górnik Łęczna. Już w pierwszych minutach meczu sędzia nie zareagował na ewidentne zagranie ręką w polu karnym gości, narażając się na przezwiska. Zmotywowane spadającą temperaturą drużyny ożywiły się po przerwie. Wymiana nieporadnych ciosów trwała do 67. minuty, kiedy to sędzia tym razem zauważył zagranie ręką w polu karnym, tyle że gospodarzy. I znowu naraził się na przezwiska – kibicom się nie dogodzi. Jedenastkę pewnie obronił czarnoskóry bramkarz miejscowych, zostając bohaterem dnia. Dziesięć minut pózniej niewykorzystana sytuacja zemściła się na drużynie Dijon – po sporym zamieszaniu w polu karnym, piłka wylądowała w bramce po strzale Badili. Przez resztę meczu, co było stosunkowo łatwe do przewidzenia, miała miejsce obrona Częstochowy przez gospodarzy, którym punkty potrzebne są jak powietrze – sobotnia wygrana przesunęła Nancy z pozycji spadkowej na barażową – co prawda lepszy rydz niż nic, ale wydaje się, że drużyna z Lotaryngii będzie walczyć o pozostanie w Ligue 1 do końca sezonu.
Kiepski poziom spotkania z nawiązką zrekompensowało nam wcześniejsze zwiedzanie starówki Nancy, należącej do światowego dziedzictwa UNESCO. Jak zwykle, najlepiej jest łączyć przyjemne z jeszcze przyjemniejszym…