Radeba

Świat okiem kibica

The World Seen With  A Football Fan's Eye

Sporting Lizbona

22.10.2017 PRIMEIRA LIGA 2017/2018
Sporting Lizbona - Chaves 5:1

Muszę przyznać, że nie spodziewałem się prawie pełnego stadionu na meczu z drużyną z dolnej części tabeli Primeira Liga (jestem ciekaw, ilu polskich kibiców w ogóle kojarzy Chaves). Bilety pozyskałem dzięki uprzejmości swojego kolegi z firmy, który na co dzień mieszka w Lizbonie. Na stadionie czakała nas mimo wszystko niespodzianka, bo wylosowaliśmy miejsca tuż pod dachem obiektu, w związku z czym widok na boisko był podobny do tego sprzed telewizora o dużej przekątnej niż z trybuny. Przy czym poziom hałasu był z pewnością większy od tego, ktąry zapewniłby nawet bardzo wyszukany system dolby.
Ostre strzelanie rozpoczął Bast Dost. Holender zdobył dla Sportingu w poprzednim sezonie 34 gole i wiele wskazuje na to, że nie zamierza zwalniać tempa. Klub z Lizbony dysponują bardzo solidną obroną - nazwiska takie jak Rui Patricio, Coentrao czy pozyskany przed sezonem z Barcelony Mathieu, mówią same za siebie, więc zawodnicy odpowiedzialni za działania ofensywne mają niezbędne poczucie zabezpieczenia tyłów.
Do ciekawej sytuacji doszło w 31. minucie meczu. W polu karnym Chaves przewrócił się w trakcie dryblingu Martins, sędza gwizdnął, a publiczność ryknęła radośnie, spodziewając się przyznania rzutu karnego. Zamiast tego sędzia ukarał zawodnika gospodarzy żółtą kartką za tzw. diving, czyli symulowanie faulu. Na trybunach rozpoczęło się kilkuminutowe wycie, które najwyraźniej zmusiło arbitra do kolejnej decycji: poprosił o użycie procedury VAR, czyli odtworzenia zapisu wideo ze spornej sytuacji. Publiczność wstrzymała na chwilę oddech, po czym zawyła ponownie, bo sędzia swoją wcześniejszą decyję podtrzymał. Swoją drogą chłop wykazał się posiadaniem cojones...
Wzmiankowana afera nie miała żadnego wpływu na przebieg i końcowy wynik spotkania zdominowanego przez gospodarzy. Może mieć co najwyżej na samopoczucie sędziego Rui Costy przed ewentualną kolejną wizytą na Estadio Jose Alvalade.
Generalnie pozytywne odczucia meczowe z zaledwie jednym wyjątkiem: przewiało nas jak nie przymierzając w kieleckiem (choć na stadionie Korony jeszcze nie byłem).